K. D - REALIZACJE KRAJOWE - PIĘĆ KILO CUKRU



Teatr Dramatyczny im. A. Węgierki w Białymstoku

Gur Koren

PIĘĆ KILO CUKRU

Reżyseria: Katarzyna Deszcz
Scenografia i kostiumy – Andrzej Sadowski
Inspicjent – Jerzy Taborski

Obsada:
Agnieszka Możejko-Szekowska, Dorota Radomska, Jakub Snochowski (gościnnie), Sławomir Popławski, Piotr Szekowski (+ muzyka na żywo)

Premiera: 8 maja 2015, Białystok


Foto: Bartek Warzecha

/.../ Katarzyna Deszcz znakomicie trafiła z obsadą izraelskiej komedii traktującej w bardzo przewrotny sposób o holokauście. W roli stand upera i swego rodzaju szefa ceremonii, mogącego kojarzyć się też, z postacią z literackiego kabaretu, obsadziła Jakuba Snochowskiego. Jest w nim coś zawadiackiego, ale zarazem groźnego. Ma w sobie młodzieńczą energię, ale potrafi też odkrywać w sobie uczucia zgoła inne, niż tylko pożądanie zbuntowanych licealistek. Świetnie wprowadza widzów w mającą sprawiać pozory autentyczności historię, a później błyskawicznie rozszyfrowuje, dlaczego niegrzeczna licealistka dość obcesowo pyta go, dlaczego się jeszcze nie ożenił. I od tej chwili komediowa karuzela postaci rusza w szalonym roller coasterze. Jerzy Doroszkiewicz / Kurier poranny

/.../ W spektaklu genialne monologi przeplatają się ze świetnie zagranymi scenami na dwóch czy trzech aktorów. Cały zespół Dramatycznego radzi sobie rewelacyjnie. Sceny się nie dłużą, nie nudzą. Aktorzy są zabawni, a kiedy trzeba poważni (świetny, na wpół wykrzyczany monolog prezentujący dobitnie żniwo Holocaustu). Do tego dochodzą bardzo dobre wizualizacje Krzysztofa Kiziewicza i muzyka na żywo wykonywana przez jednego z aktorów - Piotra Szekowskiego. Urszula Krutul/Gazeta Współczesna nr 88

 

/.../ Tu wszystko staje na głowie: powaga folkloru żydowskiego miesza się z surrealistycznym poczuciem humoru, przaśny klimat ze wspomnieniem Holocaustu. Mnóstwo tu humoru i ironii, która - choć bywa ryzykowna - świetnie się sprawdza. Czy to jako metoda na ożywienie dybuków, czy jako próba uporania się z dramatycznym dziedzictwem przodków. Nie da się nieustannie żyć w cieniu zagłady, młodzi Żydzi muszą sobie jakoś z nim radzić, a rodzaj ironii, jaką stosuje Koren, jest jednym z zestawów pomocowych. Przeszłość - z racji życzenia dziadka - jest w spektaklu nieustannie, ale, jak się okazuje, można o niej opowiedzieć też w niekonwencjonalny sposób. Monika Żmijewska / Gazeta Wyborcza / 21-05-2015