<- Polish performances | Foreign performance ->

 

 

Silesian Theatre, Katowice
Neil LaBute
THE SHAPE OF THINGS

 

Scenography: Bożena Pędziwiatr
Music: Małgorzata Tekiel

 

Cast:
Jadwiga Gryn, Jadwiga Wianecka, Marcin Piejaś, Maciej Wizner
           
Premiere: 22.04.2007

 


/-/Jakbyśmy podglądali życie akademika, czuli jego pulsujący humorem luz i beztroskę, ale przecież także skrywane przed światem napięcia i "zabawę w dorosłych", która może skończyć się jednak czymś poważniejszym niż łzy. Czymś nieodwracalnym. Phillip i Jenny zmierzają ku małżeństwu, ale czy wiedzą, co chcą zrobić, no i dlaczego? To tylko rodzaj towarzyskiego szpanu. Raczej chodzi o planowany ekscentryczny rytuał ślubny, który wstrząśnie tym malutkim mieszczańskim światem, jaki ich otacza, niż o poważne myślenie o wspólnym życiu. A Evelyn ze swym zapewne tylko wystudiowanym w książkach buntem wobec sztuki uładzonej i poczciwej? Dlaczego tak bardzo stara się zmienić Adama? Wewnętrznie i zewnętrznie. Co ją ku temu pcha? Feministyczna zaborczość czy może dziwaczna ambicja, wcale nie tak odległa od praktyk stosowanych przez innych młodych, gotowych dla kariery i pieniędzy na podjęcie choćby zupełnie autodestrukcyjnego wyścigu szczurów? Czy tak bardzo różni się od tych, którymi gardzi, wierząc, że jej, artystce, wolno więcej?

Jako się rzekło, wszyscy są pogubieni, choć o tym nie wiedzą. Ten luz, ten szpan zasłania im oczy. O głębi swych uczuć, o tęsknocie do nich, nie chcą rozmawiać albo raczej - nie potrafią. Więc wolą grać ostro. Może nawet - wprawdzie tylko na chwilę, jakby mimochodem i niejako bez własnej woli - wymienić się partnerami. Tak niechcący, tak niezobowiązująco i w tajemnicy. A jednak się ranią, i to boleśnie, bo jest to coś więcej niż klasyczna zdrada małżeńska, taka "na boku". A więc nie tylko Evelyn jest bezwzględna i nie tylko ona łamie granice moralne, jakie dzielą sztukę od manipulacji. Przecież Adam - a proces jego odmiany udało się Maciejowi Wiznerowi wiarygodnie ukazać - też łamie normy etyczne tylko dlatego, że poczuł się silniejszy i pewny siebie. A jeszcze nieledwie wczoraj - dobra jest scena łóżkowa - z taką bezradną czułością wyznawał miłość Evelyn. A Jenny? Tak, Adam zmienił nie tylko fryzurę i ubiór, ale to jeszcze nie powód, by tuż przed ślubem iść z nim łóżka (a ściślej", samochodu) i szukać w nim kogoś, kogo widocznie nie dostrzega w Phillipie. Temu zaś - widać - wystarczy chwila niepewności, by nagle zrzucił z siebie szaty prowincjonalnego playboya i luzaka.

Krzysztof Karwat / Śląsk

 

/-/Widz pozostaje samotny, pozostawiony tylko ze swoimi myślami i nasuwającym się ustawicznie pytaniem: "Czy sztuka nie może uszanować żadnej świętości?" oraz "Do czego ja sam byłbym zdolny, aby spełnić swoje marzenie?". Gra aktorska Jadwigi Gryn budzi mój autentyczny podziw - aktorka stworzyła w pełni naturalną postać, pełną wewnętrznych sprzeczności i naturalizmu. Również pełne wczucie w rolę i "bliskość" pozostałych aktorów sprawia, że widz zatraca wrażenie sztuczności, ma poczucie głębokiego autentyzmu i realizmu oglądanych wydarzeń. Kreacje sceniczne Marcina Piejasia, Marcina Wiznera oraz Jadwigi Wianeckiej są bardzo przekonujące. Widz z zapartym tchem obserwuje szybkie tempo akcji znakomitej sztuki, zaś skromna, sugestywna scenografia uwydatnia każdy gest. Głośna, współczesna muzyka wypełnia przerwy i sprawia, że zaczynają one żyć własnym życiem - życiem w głowach widzów, kiedy starają się oni dojść do porozumienia z własnym sumieniem. Historia zaprezentowana na deskach Sceny Kameralnej pozostawia niezatarte wrażenie w sercu każdego świadka prezentowanych wydarzeń. Pozostaje on bezbronny wobec przerażającej rzeczywistości i zastanawia się nad tym, czy we współczesnym świecie pozostało jeszcze miejsce dla człowieczeństwa.

Daria Kita Dziennik Teatralny Kraków