< - realizacje krajowe | realizacje zagraniczne ->

 

 

Tesinske divadlo / Scena Polska

Gabriela Zapolska

Ich czworo

 

Scenografia: Andrzej Sadowski

 

Obsada:

Małgorzata Piskus, Halina Pasekova, Lidia Chrzanówna, Barbara Szotek-Stonawski, Dariusz Waraksa, Tomasz Kłaptocz, Mariusz Osmelak

 

Premiera: 10.05.2014


 

Tragifarsa o małżeńskiej patologii

Premierę "Ich czworo", tragedii ludzi głupich, jak sama nazwała tę sztukę autorka, Gabriela Zapolska, wystawiła w sobotę Scena Polska.

Akcja rozgrywa się na początku XX wieku we Lwowie. W zasadzie jest ich troje: żona (Małgorzata Pikus), mąż (Dariusz Waraksa) i dziecko (Halina Paseková). Żeby równanie się zgadzało, jest też kochanek (Tomasz Kłaptocz). Głupota żony najbardziej rzuca się w oczy, jednak głupi są w tej sztuce wszyscy. To nas oczywiście śmieszy, bo Zapolska opowiedziała tę historię lekko, zabawnie i dowcipnie. Im głośniej jednak się śmiejemy, tym bardziej gorzki jest to śmiech.

Historia jest banalna i stara jak świat: niewierna żona, mąż-rogacz, a do tego młody, głupkowaty flirciarz, kombinator - kochanek żony. Na scenę wkracza także szwaczka (Joanna Gruszka), która jako jedyna z rozpadu rodziny wyciąga dla siebie jakąś korzyść. Mniejsze role mają służąca (Barbara Szotek-Stonawski), wdowa (Lidia Chrzanówna) i dorożkaż (Mariusz Osmelak).

Chyba każda rola w tej sztuce daje aktorowi duże pole do popisu. Wspaniała Małgorzata Pikus - głośna, z wiecznymi pretensjami, usilnie próbująca udowodnić swój wysoki poziom intelektualny żona. Jednym słowem: "tragicznie głupia", jak mówi o niej mąż. Sam nie jest lepszy - wprawdzie z inteligencji, ale "życiowo głupi" jak z kolei mawia o nim żona. Zgarbiony, roztargniony, naiwny. Dariuszowi Waraksie udało się nie pokazać żadnych emocji - sama postawa i spojrzenie mówią o tej postaci wszystko, co widz ma wiedzieć.

Tę parę łączy całkowity brak wglądu we własne emocje. A poza tym - dziecko. Dziesięcioletnia Lila to chyba najciekawiej rozwiązana przez reżyserkę Katarzynę Deszcz postać w "Ich czworo". W tej rodzinie (ale nie w tej sztuce) prawie jej nie widać - stoi z boku, odzywa się tylko czasem, niekiedy zastyga jak zwykły rekwizyt. Halina Paseková wcale nie ma wyglądać jak dziecko - gdyby tak było, pewnie nie zwróciłaby na siebie większej uwagi. Tymczasem jej dorosło-dziecięce gesty i ruchy mówią wszystko, bo to właśnie Lila jest najbardziej pokrzywdzoną postacią tej sztuki, nie mającym nic do powiedzenia dzieckiem w patologicznym związku dorosłych.

Tych troje w czasie wigilii siedzi przy wspólnym, rodzinnym stole. Tak zaczyna się sztuka. Szybko jednak widz przekonuje się, że mamy do czynienia z głęboką patologią systemu rodzinnego. Gdyby nie było dziecka, oglądalibyśmy zwykłą farsą. Ponieważ jednak Lila jest, widz śmiejąc się, trochę się tego śmiechu wstydzi, bo wie, że w tej mieszczańskiej rodzinie rozgrywa się prawdziwy dramat. Olbrzymie ego dorosłych nie pozwala im jednak zauważyć tragedii dziecka.

Choć od premiery tej sztuki minęło przeszło 100 lat, jestem pewna, że publiczność śmieje się dokładnie w tych samych momentach, a wbijane przez reżyserów igły nadal kłują wtedy, kiedy zaplanowała to sobie Zapolska.

"Tragifarsa o małżeńskiej patologii"
Elżbieta Przyczko
Głos Ludu, 13.05.2014
14-05-2014

 


 

Patologiczna rodzinka, czyli "Ich czworo" w Czeskim Cieszynie.

Scena Polska w Těšínské divadlo w Czeskim Cieszynie wzięła na warsztat dramat Gabrieli Zapolskiej, "Ich czworo". Premiera miała miejsce 10 maja, reżyserką przedstawienia jest Katarzyna Deszcz.

Gabriela Zapolska, jedna z najważniejszych pisarek polskiego naturalizmu, napisała dramat "Ich czworo" w 1907 roku. W tym samym roku powstała też jej najbardziej znana sztuka, "Moralność pani Dulskiej". Te dramaty łączy nie tylko czas powstania. Oba teksty w podobnie bezwzględny sposób wyśmiewają moralną obłudę mieszczaństwa oraz jego głupotę i próżność.

W "Ich czworo" akcja toczy się na początku XX wieku we Lwowie. Niedobrana do siebie para małżeńska toczy ze sobą kłótnie, czemu musi przyglądać się ich małoletnia córka. Rodzina żyje w pozornym dobrobycie, bo choć otacza ich materialny luksus, to od dawna nikt tam już ze sobą nie rozmawia, tylko wszyscy na siebie krzyczą.

Żona jest słabo wykształcona (przez innych bohaterów nazywana głupią), jednak swój spryt posiada i potrafi kombinować. Z kolei mąż skończył fakultet na filozofii i namiętnie czyta książki (uznawany przez otoczenie za mądrego), ale nie potrafi dostrzec, że jest bezczelnie zdradzany praktycznie na jego oczach. Kiedy romans wreszcie wydaje się, a w życie trzyosobowej rodziny już oficjalnie wkracza ten czwarty, czyli kochanek żony, skandale zaczynają piętrzyć się jeden za drugim.

W "Ich czworo" pojawia się także fikcyjna postać wprowadzająca w akcję dramatu, Dusza ludzka. To do niej należy moralizatorski komentarz zdarzeń: w rozbitych małżeństwach zawsze najbardziej cierpią dzieci. Pewnie dlatego reżyserka cieszyńskich "Ich czworo", Katarzyna Deszcz połączyła na scenie te dwie postaci. Rolę duszy ludzkiej, jak i małoletniej córki gra ta sama aktorka, Halina Paseková.

O ile obsadzenie roli dziecka przez pięćdziesięcioletnią aktorkę może szokować, o tyle, gdy Paseková występuje w monologach Duszy ludzkiej, nie uderza to już tak bardzo. Co ciekawe, Paseková nie sili się na udawanie małej dziewczynki, nie jest też na nią ucharakteryzowana. Sposób chodzenia, gestów czy siadania wskazują, że aktorka zachowuje się jak osoba dorosła, mimo że wypowiada właściwe dla dziecka infantylne kwestie ("proszę mamci", "gdzie jest tatko?" itp.). Ten rodzaj gry jeszcze dobitniej wskazuje, iż w tej love-aferze dorosłych nie ma miejsca dla dziecka. Duzi pochłonięci pożądaniem całkowicie zapomnieli, że są obserwowani przez małą istotę.

Katarzyna Deszcz z "Ich czworo" uczyniła na scenie coś w rodzaju psychologicznego studium rodzinnej patologii. Aktorzy po skończonej kwestii nie wchodzą za kulisy, tylko przysiadają po obu stronach przestrzeni scenicznej i, będąc widocznymi dla widzów, przyglądają się dalszemu biegowi akcji. Często też znajdujący się po bokach sceny wykonawcy wypowiadają komentarze do akcji głównej. Ponadto aktorzy od czasu do czasu czytają didaskalia, tym samym dystansując się od swoich ról.

Celowy zabieg pozbawienia przedstawienia realizmu powoduje, że nie oglądamy go jak trącącej myszką, ponad stuletniej farsy, tylko w opowiadanej historii wyczuwamy aktualne brzmienie. Choć kostiumy i scenografia (stół, krzesła, komoda i otomana) odzwierciedlają epokę początku XX wieku, to warstwa problemowa przedstawienia nawiązuje do współczesnych czasów. Reżyserka zadbała, by dramat małoletniej niekochanej wybrzmiał dotkliwie aktualnie. Katarzyna Deszcz przypomniała, że domy patologiczne to nie tylko te, w których jest bieda i alkohol. Bywa, że większe dramaty zdarzają się w rodzinach, którym pozornie świetnie się powodzi i choć na zewnątrz do złudzenia przypominają rodzinkę.pl, to w kuluarach już nie jest tak wesoło.

"Patologiczna rodzinka, czyli "Ich czworo" w Czeskim Cieszynie"
Małgorzata Bryl
www.gazetacodzienna.pl
21-05-2014