margines: Fragmenty tekstów dramatycznych | Dyrdymały | Herrkopf

 

...od czasu do czasu zajmuję się pisaniem tekstów dramatycznych.

Teksty owe, niekiedy bardzo dramatyczne, piszę jedynie dla zaspokojenia własnych potrzeb.

 

Nie rozsyłam i nie publikuję swoich "dramatów".

 

 

|Pan D. Moon

|Seaguls

|Pomiędzy

|Zero

|B&B

|ViViV

|Kłamczucha

|Majakowski // Reaktywacja

|Sąsiedzi

|Leon i Matylda

|W osiem dni dookoła świata


 

Leon i Matylda

 

Osoby:
NIEZNAJOMA (w wieku lat około 30-35), przyprowadzona przez Leona, później powracająca bez specjalnego powodu pod koniec tej sztuki.
MATYLDA (w wieku lat około 35-40), do pewnego  czasu będąca w środku, a potem na zewnątrz, również jako Elegantka.
LEON (w wieku lat około 50-60), bez kontaktu ze światem. Pozornie.

oraz

CHÓR antyczny, grecki, oryginalny.

 

 

Premiera tego tektu odbyła się w styczniu 2016 roku w Krakowie, w Teatrze KTO

 

Fragment tekstu:

Epizod 7. Gwiazdy.

 

MATYLDA
Leoś, na co ty się tak patrzysz. Co ty tam widzisz…? Leosiu kochany. Co cię opętało?

LEON
Co mnie opętało? A kimże ty jesteś, żeby zadawać mi takie poważne pytania?

MATYLDA
Przecież wiesz.

LEON
Nie, nie wiem.

MATYLDA
To ja, Matylda, twoja żona. Ta, która jeszcze przed chwilą masowała twoje stopy Leonie.

LEON
To cię jeszcze do niczego nie upoważnia.

MATYLDA
Wiem, Leosiu, wiem, ale boję się o ciebie. I wiesz co Leosiu…?

LEON
No, nie wiem…

MATYLDA
Matylda myśli, że Leon zwariował. Każda inna kobieta na moim miejscu pomyślałaby to samo. /Leon się gwałtownie odwraca w stronę Matyldy./ Dobrze już, dobrze…Jeśli chcesz, to mogę nic nie mówić. Mogę być niemową i w dodatku być rugosa. Kim tylko zechcesz. Będziesz mógł wołać: Ej ty zmarszczona niemowo… jestem głodny! Rugosa, pod stół, jazda, ale już! Co tylko chcesz…Tylko wyrzuć te dziwkę z naszego domu. Leosiu…Przecież jest wigilia. W dzisiejszy wieczór nawet zwierzęta są dla siebie miłe. Pies rozmawia z suką, kura z kogutem, baran z owcą, krowa z baranem… Wszystkie stworzenia mówią do siebie czułe słówka i wszystko sobie wybaczają. I ja też ci wybaczam, ze wydałeś nasze oszczędności na tę… /powstrzymuje się od określenia/…

LEON
Ale o co ci chodzi...?

MATYLDA
Matylda chce wiedzieć na co się tak patrzysz. I po co… i na co?

LEON
Na gwiazdy.

MATYLDA
Gdzie?

/Leon wskazuje miejsce poniżej pasa Nieznajomej/

Nic nie widzę.

LEON
A ja widzę cały świat, i łąki i niebo i gwiazdy i księżyc, i baraszkujące dzieciaczki bawiące się w berka, i zmęczonego upałem listonosza, i tajskich bokserów, i handlujące świeżą rybą żony rybaków, i nawet ciebie widzę, jak jeździsz na rowerze, wypinasz swój tyłek wysoko, a i tak nikt się tobą nie interesuje, kręcisz te swoje esy-floresy…

MATYLDA
A w jakim kolorze jest rower?

LEON
Czerwonym.

MATYLDA
Nieprawda. Nieprawda. Nieprawda… to nie mogłam być ja. Ja mam srebrny rower. Zmyślasz…

/Daje mu kuksańca w bok, Leon się kokieteryjnie usuwa. Matylda zaczyna go drażnić łaskotaniem, co oczywiście bardzo się Leonowi podoba, i obydwoje zaczynają się łaskotać i bawić jak dzieci. Po chwili ich zabawa przybiera bardziej agresywną formę. Zaczynają się uderzać poduszkami leżącymi na kanapie. Najpierw delikatnie potem coraz mocniej. Leon jest silniejszy. Jego uderzenia stają się coraz bardziej dotkliwe i bolesne. DUŻO PIERZA, DUŻO BÓLU. Matylda pobita i zmaltretowana wychodzi. W tym czasie Nieznajoma opuszcza obolałe ramiona, rozmasowuje sobie kark. Leon podchodzi do Nieznajomej, ustawia jej ramiona do poprzedniej pozycji. Siada i wpatruje się jeszcze bardziej intensywnie w jej krocze, po czym podnosi swoje ramiona do góry, jednocząc się w geście z Nieznajomą./