margines: Fragmenty tekstów dramatycznych | Dyrdymały | Herrkopf

 

 

...od czasu do czasu zajmuję się pisaniem tekstów dramatycznych.

Teksty owe, niekiedy bardzo dramatyczne, piszę jedynie dla zaspokojenia własnych potrzeb.

 

Nie rozsyłam i nie publikuję swoich "dramatów".

 

 

|Pan D. Moon

|Seaguls

|Pomiędzy

|Zero

|B&B

|ViViV

|Kłamczucha

|Majakowski // Reaktywacja

|Sąsiedzi

|Leon i Matylda

|W osiem dni dookoła świata


 

B&B

 

B&B jest typową tancnowelą, czyli krótkim utworem literackim przeznaczonym do wytańczenia przez sprawne, lub mniej sprawne tancerki.

 

Osoby:

Anna + Teresa

 

Dwie kobiety (Anna i Teresa) spotykają sie przypadkiem tylko po to, aby ich życie uległo całkowitemu rozpadowi. Tak bywa.

 

Premiera tej tancnoweli odbyła się wiosną 2005 roku.

 

 


 

 

Pan Zenon Ptak był osobliwym człowiekiem. Miał dziwne przyzwyczajenia. Przyzwyczaił się na przykład do nielubienia czegokolwiek. Na przykład kotów albo małych dzieci. Sąsiedzi Pana Zenona mówili o nim, że był dziwny, nic poza tym, że jakiś taki dziwny, że rzadko się pokazywał i że był dziwny, dziwny, dziwny, on że to oni są tacy jacyś dziwni, że jakieś psychopaty, tak podobno mówił o swoich sąsiadach do swoich sąsiadów, że są psychopaty, i że gówno ich obchodzi... no i w efekcie to niewiele o nim wiemy... Wiemy tylko, że był dziwny. A dokładnie wiemy o nim tylko tyle, ile nam się udało dowiedzieć od jednego z jego synów. Bo pan Zenon miał synów, i to aż czterech synów. Głupich jak buty. Co jeden to głupszy. Chociaż ten, który pracował w pobliskiej kawiarni, jako taki od wszystkiego, był odrobinę rozgarnięty. To od niego wiemy co się działo z panem Zenonem przez ostatnich parę dni a właściwie prawie tydzień. Pan Zenon miał duże mieszkanie. Kiedy jeszcze żyła jego żona, żona Zenona, ona dbała o to żeby był porządek i żeby wszyscy mieli co jeść, i żeby synowie nie kłócili się między sobą i sami prali swoje skarpetki. Żona Zenona była dobrą kobietą, była bo już od dawna nie żyje. A co się z nią stało, na co zmarła biedaczka, tego nie wiemy. Była od zawsze i nagle znikła, tak nam mówili sąsiedzi pana Zenona, których pan Zenon nie lubił za bardzo. Pan Zenon, chyba nikogo nie lubił za bardzo. Nawet swoich synów, o których mówił, że są stworzeni ręką grabarza. Może ich nie lubił, ale chyba ich kochał, bo był to dziwny człowiek, skłonny do dziwnych zachowań i uczuć. Ale wróćmy do tego jak mieszkał Pan Zenon. Pan Zenon zajmował duże mieszkanie, czteropokojowe. Sam to mieszkanie /po śmierci żony/ urządził od początku. Tak jakby chciał wymazać wszystko to co zrobiła w tym mieszkaniu żona Zenona, jakby chciał... No właśnie, ale nie wiemy, czego tak naprawdę chciał... Zajmował jeden pokój, ten najlepszy, jeden pokój zajmowali czterej synowie, a dwa pozostałe Pan Zenon postanowił wynajmować przygodnym kobietom. Żeby był jakiś wpływ, żeby było za co kupić co jeść, bo synowie ciągle łapczywie patrzyli w stronę kuchni. A to Pana Zenona denerwowało, bo do kuchni nikt nie miał wstępu poza nim samym, oczywiście. Pokoje do wynajmu umeblował skromnie, ale funkcjonalnie. Było w nich wszystko czego potrzeba do przeżycia przez jakiś czas. Na chwilę. Bo kto by chciał mieszkać z takim dziwnym człowiekiem całe lata. Ale co jest bardzo dziwne i zastanawiające chętnych nie brakowało. Prawie co tydzień jakieś nowe kobiety pojawiały się, a potem ustępowały miejsca innym nowym kobietom. Miał pan Zenon słabość do kobiet i dlatego obniżał ceny. Przez ostatnie miesiące, pieniądze przestały go już interesować. W ostatnich dniach, kiedy pokoje wynajmowane były już było zupełnie za darmo, synowie Pana Zenona poprosili go o wynajem dla siebie, bo tam gdzie byli było ciasno, ale Pan Zenon się nie zgodził i za karę zakazał im pojawiać się w swojej obecności w ciągu dnia. Co było powodem takiej trudnej do podjęcia decyzji przez Pana Zenona - nie wiemy.O ostatnich kobietach zamieszkujących dwa wolne pokoje /ten po lewej i ten po prawej/ też wiemy niewiele. Były bardzo krótko i sąsiedzi, nie zdążyli im się przyjrzeć. Jedna podobno pracowała w pobliskim supermarkecie, wychodziła rano, wracała wieczorem. Podobno podkradała kosmetyki, ale to pewnie plotka. Ludzie takie rzeczy gadają... Kartofla przerobią na diament i odwrotnie. O tej drugiej wiemy nieco więcej. Pochodziła zdaje się z małej miejscowości, bo mówiła tak trochę po wiejsku, i że lubiła książki, bo zawsze ją widziano z jakąś książka pod pachą, i że była bardzo miła, tylko trochę za skromna. Najstarszy z synów Pana Zenona /ten najbardziej rozgarnięty/ powiedział nam, że mu się podobała. Podobno studiowała gdzieś zaocznie, czy coś w tym stylu. Tak czy siak, żeby wiedzieć nieco więcej musimy się cofnąć do tego dnia, w którym po raz kolejny Pan Zenon ogłosił, że ma pokoje do wynajęcia. Tego dnia oczywiście lało, ale nie ma to żadnego większego znaczenia, Przynajmniej na razie.