margines: Fragmenty tekstów dramatycznych | Dyrdymały | Herrkopf

 

 

 

   
Bedąc kiedyś (dawno temu..) młodym, dobrze zapowiadającym się reżyserem spotkałem Konstantego Puzynę i Andrzeja Wanata (starsze panie i starsi panowie pewnie będą wiedzieć, o kim mówię), którzy zgodnie twierdzili, że nieważne w jaki sposób zrobisz przedstawienie, ważne - aby miało sens. W dzisiejszych czasach, jak zauważyłem, SENS się kompletnie zatracił a najważniejsze stało się: JAK. Nie bardzo mi to pasuje, ale z drugiej strony, pomyślałem, że czasy w jakich przyszło nam żyć, są po prostu do dupy. Dupa górą.
 
 

RECEPTA NA SCENARIUSZ A POTEM NA SPEKTAKL Mam zamiar zrobić przedstawienie o konflikcie dobra ze złem. Oczywiście, jeśli mam taki zamiar… No, przecież mam! Zatem, wpisuję w google.com frazę: „diabeł nie taki straszny” albo „dobro i zło w perspektywie walki płci ze płcią albo i bez perspektywy”, albo inną, nie związaną z tematem. Wpisuję, co chcę… i jak chcę. Nikt mnie tu nie będzie pouczał ani dyktował warunków, „co i jak” mam wpisać do cholery! Zresztą, to i tak bez znaczenia. Od razu dostaję około 15 000 przykładów na daną frazę. Oczywiście, to za dużo, zatem przeglądam tylko te, które pomogą mi w konstruowaniu tematu spektaklu. Po dość pobieżnym przeczytaniu, „co i jak”, wybieram około 40 moim zdaniem ciekawych przykładów, które, jak sądzę posłużą mi w dalszej intensywnej pracy. Dokonuję kolejnej selekcji i po mniej więcej 48 godzinach wytężonej pracy mam gotowy scenariusz. To nic, że każda z tych sekwencji scenariusza (w domyśle: scen) mówi o czymś innym, że nie są powiązane ze sobą, czy mówiąc w skrócie: po prostu do siebie nie pasują… To nawet lepiej. Przecież - dramat, jako taki, już się dawno przeżył. Po co komu raz jeszcze opowiedziana ta sama nudna historia z początkiem i końcem. No, po co? Przecież, zazwyczaj już na początku wiadomo, jaki będzie koniec. No, może nie mam racji, hę? Mam rację. Mam! Jak się łatwo domyślić, aktorzy będą oczarowani takim potraktowaniem sprawy. Takie spectrum. Ho! Ho! Tyle, że ja nie jestem na tyle naiwny, żeby dać się oczarować aktorom. Natychmiast albo jeszcze wcześniej wyjaśniam, że ich zachwyt musimy zamienić w zdumienie widza. Nie powinno nam to jednak sprawić większego problemu. Mamy przecież oparcie w tym genialnie stworzonym scenariuszu. Na koniec, wskazówka dla mniej doświadczonych. Jeśli jakiś chłystek zarzuci nam albo wam, że taki scenariusz to stek niedorzecznych bzdur, zawsze, powtarzam zawsze możecie odpowiedzieć, że jest głupi. Jak but! Aha, jeszcze jedno, z hasła (frazy) „but” też się da zrobić przedstawienie. Około 4,890,000,000 wyników . W gogle.com oczywiście.

 

 

 

To nieprawda, że świat idzie do przodu. Świat stoi. To my się cofamy. Stąd wrażenie pozornego ruchu. W przeciwnym razie nie byłoby aż tak prymitywnie...  
    Znudził mi się już Facebook i inne tego typu aplikacje również się mi znudziły... Obecnie pracuję nad nowym sposobem wymiany poglądów. Jeszcze ta nowa metoda nie jest dopracowana perfekcyjnie, nadal nad nią pracuję, a wygląda mniej więcej tak: Krok pierwszy - pakujesz komputer do torby. Krok drugi - idziesz do sąsiada (komputer ciągle w torbie...). Krok trzeci - siadasz naprzeciwko i szybko mówisz mu (sąsiadowi), co o nim myślisz (komputer ciągle w torbie...). Krok czwarty - oceniasz reakcję, jeśli sąsiad nie protestuje, nie wyjmujesz komputera, jeśli natomiast sąsiad się rzuca, oburza, etc, wyjmujesz komputer z torby i walisz nim w łeb sąsiada. Wadą tej aplikacji jest oczywiście koniecznośc posiadania laptopa z ekranem minimum 17 cali. Mniejsze (tablety i inne małe) nie robią takiego wrażenia.
  OBYM dożył takich czasów, w których to, co robię obecnie - wyda mi się wyjatkowo głupie...  
 

 

O WSPÓŁCZESNOŚCI W TEATRZE

W teatrze współczesne jest jedynie tylko to, co nadaje SENS współczesności.

OSTATNIO

Ostatnio doszedłem do niebezpiecznego wniosku, że jestem wrażliwy. Całkiem fajnie, tylko czy 50 - letni facet może być jeszcze wrażliwy? Dodam – wrażliwy jak dziecko.  No chyba nie… Wiek to jedno, a płeć - drugie. Nic tu nie pasuje. Wrażliwy facet, tzw mężczyzna nie może być facetem i mężczyzną jednocześnie,  a do tego cechować się jakimś subtelnym spojrzeniem na świat. Może być jedynie kobietą w niechcianej męskiej skórze. Ja kobietą nie jestem, nie zmieniam głosu, nie wkładam obcisłych spodni, nie wodzę tęsknym wzrokiem w kierunku innych wysokich i szczupłych tzw mężczyzn, a jednak wrażliwości mi nie brakuje… Hm, coś tu jest nie tak, nie tak...

   

 

 

 

   

O NATURZE 

Z natury jestem antymedialny... Fajnie, nie...?

O MĄDROŚCI NA SCENIE I W ŻYCIU Jeśli ktoś umie mądrze postępować w życiu, to równie mądrze daje sobie radę na scenie. Proste równanie: x=y.  

O BYCIU ARTYSTĄ

Bycie artystą wcale nie jest fajne. Nic, tylko praca, praca, praca, praca... Gdybym został pilotem myśliwca, albo po prostu pilotem, poleciałbym nad Bajkał, posiedział nad Bajkałem, nad brzegiem podumał, poczerpał z życia bajkajlskiego...

A ja co?

(...)!

O WYBORACH

Jeśli mam do wyboru dobre albo złe tłumaczenie sztuki, to wybieram to lepsze. Podobnie postępuję w wypadku wykonania jakiegoś dzieła muzycznego. Te proste zasady niestety nie mają zastosowania w mojej pracy scenicznej. Zazwyczaj z dwóch różnych interpretacji jakiejś sceny - wybieram tę gorszą. Potem okazuje się, że miałem rację. Ale to dopiero potem. Wcześniej - nie. A najlepiej, jak wszystko zawsze robi się tak samo. Wtedy nie ma w czym wybierać. I spokój jest.

O MARNYM LOSIE AKTORÓW

Aktor po skończeniu edukacji w przedmiocie "aktor dramatyczny" rozgląda się za Instytucją Teatru, która wynajęłaby tegoż właśnie aktora dramatycznego do tworzenia teatru. W 95% Instytucja Teatru - wynajmuje, po czym, zmusza aktora do tworzenia teatru. Aktor zmuszony do tworzenia teatru w Instytucji Teatru, gdzie przeważnie brak teatru, postanawia szukać teatru poza Instytucją Teatru. Nieraz znajduje a nieraz nie znajduje... Jak znajduje, to dobrze. Nawet bardzo dobrze. A jak nie znajduje, to niedobrze a nawet źle, bo nie ma z czego żyć (a jak wiemy aktor nie umie robić niczego innego poza robieniem teatru) i chcąc nie chcąc, musi wrócić do Instytucji Teatru (aktor bez roli to jak rozbitek bez kawałka deski, jak mawiał mój kolega J. S). Wraca zatem do Instytucji Teatru, chociaż wie, że tam nie ma teatru. I wcale nie jest to sytuacja komfortowa.

 

O DIALOGU AKTORÓW NA JEDNEJ Z PRÓB

Słowa opadały jak zwiędłe liście. Tylko od czasu do czasu między wami, cichutko przebiegała kuna. P. S : metafora lasu nie jest przypadkowa.

 
 

TEATR JAKO FORMA ISTNIENIA KULTURY

Teatr jako forma istnienia kultury już dawno przestał być zjawiskiem autentycznym. Wiem, że chcielibyście, aby było inaczej, ale cóż ja na to poradzę...

NAJPIERW: O IDEI TEATRU JEDYNEGO W SWOIM RODZAJU

- Co rozumiem przez ideę Teatru Jedynego W Swoim Rodzaju? Jedynie to, że to taki rodzaj ekspresji, przekazu teatralnego, który jest niemożliwy do podrobienia czy naśladowania przez innych, przeważnie mniej zdolnych.

A POTEM: O KOPIOWANIU DZIEŁ TEATRALNYCH INNYCH TWÓRCÓW I UPARTYM TWIERDZENIU, ŻE TO WŁAŚNIE JEST ORYGINALNE WIDZENIE TEATRU

- Kopiowanie w dziedzinie teatru, często uchodzi tym mniej zdolnym twórcom na sucho. Powinni dostać w dupę, a tymczasem zbierają nie mniejsze laury niż autentyczni artyści. Stąd też tzw. Teatr Jedyny W Swoim Rodzaju ma zazwyczaj krótki żywot.

JESZCZE O POWTÓRKACH (KOPIACH)

- Zwrócono mi uwagę - (K. D), że przy okazji oglądania plagiatu dzieła artystycznego, zwłaszcza jeśli chodzi o plagiat spektaklu wybitnego twórcy, widzom łatwiej jest zrozumieć idee, które stoją za takim kształtem artystycznym. Widocznie w chamskim uproszczeniu, w powierzchownym przekazie jest jakaś metoda na pełen szczerości kontakt z widzem.

O OŚWIETLENIU

Od lat myślę o tym, że aktorzy powinni mieć własne źródło światła, rozświetlające całą postać. Używanie reflektorów przestałoby być konieczne. Czyż to nie byłoby cudowne?!

   
 

O ZDARZENIU NIE DAJĄCYM SIĘ POWTÓRZYĆ

Czym jest zdarzenie nie dające się powtórzyć ? Zdarzenie nie dające się powtórzyć jest moją tęsknotą za niezaprzeczalnie przemijającym, pozbawionym pamięci, rodowodu - aktem twórczym. Odarte z pretensji do powtórzeń, winno pozostać dokładnie tym czym było raz i na zawsze. Czy zdarzenie nie dające się powtórzyć, możliwe jest w dziedzinie teatru ? Tak, jest możliwe. Aby mogło zaistnieć, należy po każdej z prób, po każdym spektaklu, dokonywać operacji chirurgicznej na mózgu Artysty Teatru - pozbawiając go pamięci. Istnieje znacznie mniejsze prawdopodobieństwo powtórki w wypadku każdorazowej próby zaczynanej od zera. W mojej opinii (i nie tylko mojej) lepiej zrobić coś raz dobrze niż wiele razy źle. Zdarzenie nie dające się powtórzyć nie ma nic wspólnego z innymi dziedzinami artystycznymi nastawionymi na okazjonalność. Ale to się rozumie samo przez się.

 
   

CO ROBIĘ, KIEDY SIĘ NUDZĘ NA SPEKTAKLU?

Układam przed sobą małą czerwoną chusteczkę. Każdy nowy wzór, każde ułożenie zajmuje mi kilka minut. Czas płynie, odmierzany zmianami czerwonej chusteczki.

O RECENZENTACH

1. Andrzej Sadowski napisał i wystawił sztukę teatralną. Potem, w kuluarach gadano, że po scenie, snują się cienie Dostojewskiego, Kafki, Becketta i Ionesco. Andrzej Sadowski chce, żeby wymieniono jeszcze : Borghesa, Umberto Eco, Gombrowicza, Arrabala, Czechowa, Witkiewicza i wielu im podobnych, których Andrzej Sadowski połknął i zjadł. 2. Prawem artysty jest tworzenie. Prawem krytyka jest osądzanie tworzącego. Nie ma tu żadnego, wspólnego interesu 3. Krytyk ma zawsze rację, ale artysta nie musi być aż tak rozsądny, żeby wysłuchiwać tych, co tę rację mają. Czasem rację mają ci, którzy z pozoru nie mają racji. 4 . Krytycy uwielbiają popisywanie się swoją wiedzą w dziedzinie sztuki. Na przykład omawiając pracę jakiegoś artysty porównują jego dzieło do prac tuzina innych artystów. Przysłowie mówi : Co ma piernik do wiatraka ? 5. LW powiada: Krytyk jest jak eunuch. Bardzo dobrze wie: jak robić, tyle że, nie bardzo może... 6. Punkty 6, 7, 8, 9 są obrzydliwie napastliwe. Pomijam. 10. Złośliwe uwagi o krytykach nie sprawiają mi żadnej satysfakcji. Ale krew się we mnie burzy jak sobie pomyślę, jakie sumy wydaje się co roku na wielu uniwersytetach tylko po to, aby biedakom - artystom, jeszcze bardziej dokuczyć. Oczywiście od czasu do czasy zdarza się, że polubię jakiegoś krytyka. Przeważnie są to ci, którzy piszą o mnie dobrze, czy wręcz entuzjastycznie. Tych ostatnich najbardziej lubię.

  O ŚRODOWISKU TEATRALNYM Przeczytałem tekst o środowisku teatralnym Izraela. Wyobraźcie sobie, że w Izraelu prawie wszyscy ludzie teatru się znają. Wychodzisz z domu, spotykasz znajomego reżysera, mówisz Shalom aleichem , i jeszcze raz Shalom aleichem , oczywiście, jeśli w tym samym czasie wyjdą na ulicę. To nie tak jak u nas. Wychodzisz, rozglądasz się, a artysty znajomego jak nie ma tak nie ma... Wracasz do domu smutny, że nikt ci nie powiedział : Shalom aleichem, mój drogi przyjacielu...
     

O UMIEJĘTNOŚCIACH AKTORÓW

Są utalentowani aktorzy, którzy z łatwością osiągają umiejętnośc i biegłość w sztuce teatru, ale są też aktorzy, którzy nie mają owej umiejętności. I sporo ich jest.

 

O URZĘDNIKACH SZTUKI

Czy nie uważasz mój drogi przyjacielu, że jest coś niezwykle pretensjonalnego w urzędniku, który za wszelką cenę próbuje zrozumieć twoją sztukę ? Czy nie uważasz, że byłoby znacznie lepiej, gdyby tego nie robił ?

 

O SŁAWIE

Weźmy sobie dla przykładu takiego aktora. Co ja się tak czepiam tych aktorów...? Nieładnie... No cóż, ale taki aktor dla przykładu, czasem nawet woli, żeby go zaczepić, bo taki aktor dla przykładu nie lubi być anonimowy. O, co to, to nie..! Taki aktor dla przykładu to pragnie być kimś, kto jest powszechnie znany i powszechnie lubiany. No, bo jeśli nie jest tak powszechnie znany, etc.. to taki aktor, którego tak dla przykładu opisujemy, taki aktor, martwi się bardzo. A zmartwienia, jak wiemy, przeszkadzają w pracy. Koncentracji aktor nie ma. Nie ma koncentracji i źle gra. Gra tak źle, że nikt go nie lubi i nikt nie pamięta...

 

O SWOICH SPEKTAKLACH

O żadnym z moich przedstawień nie da się powiedzieć, że przypominają otwarcie igrzysk olimpijskich. Powiedziałbym, że są znacznie, znacznie bardziej skromne.

  DYSKUSJE PRAKTYKÓW Rozmawiałem ze szkockim aktorem o sytuacji teatru. Ja w swoim języku, on w swoim. Ja praktyk i on praktyk, zatem mówienie różnymi językami wcale nam nie przeszkadzało. Ja uśmiechałem się rzadziej niż on, z czego wywnioskowałem, że sytuacja teatru w Szkocji nie jest taka zła.

JAPOŃSKI OGRÓD

Pewnej nocy, wkradłem się do japońskiego ogrodu i pozmieniałem miejsca kamieni, wyryłem nowe ścieżki, rozsypałem liście od nowa. Pracowałem wiele godzin wytrwale. Niestety następnego dnia jak i przez wiele następnych dni nikt się nie zorientował.

O MOJEJ METODZIE PRACY TWÓRCZEJ Zauważyłem pewną zbieżność pomiędzy moją pracą nad powstawaniem spektakli - a sytuacją kobiety zapłodnionej przypadkowo. W wypadku kobiety, jak i moim, takie przypadkowe zapłodnienie następuje zazwyczaj w najmniej odpowiednim momencie. Muszę zaznaczyć, że przynajmniej w moim wypadku, kiedy następuje wspomniane zapłodnienie przypadkowe, prawdopodobieństwo urodzenia potwora jest niezwykle duże. Jeśli się tak dzieje, no...to jest prawdziwa tragedia... proszę państwa. Nie ma czego zazdrościć. Czasem bywa jednak, że "dzieciątko - spektakl" jest ładne i cacane od samego początku. I trwa tak ,aż do czasu, kiedy je wiek nie zeszpeci. A wtedy od nowa trzeba się puścić na całego i tak już jakoś leci...

 

 

 

 
 

 

 

 

 

 

 

 

| więcej dyrdymałów...