<- realizacje:

 

Teatr Nowy w Zabrzu
Billy Van Zandt i Jane Milmore
skrzynk@pandory

 

Obsada:
Dorota Rusek, Renata Spinek, Dagmara Ziaja, Grzegorz Cinkowski, Darek Czajkowski

 

Premiera: 29 grudnia 2012


      

 

Internet to wielkie centrum edukacyjno-handlowe. Wiedza i konsumpcja. A wszystko zaraz, teraz, w tej chwili. Klikasz i masz. Ale jest coś, czego nie można kupić na Allegro. To absurdalny humor, który bawi i śmieszy naprawdę. Dostaniesz go za cenę biletu na spektakl „Skrzynk@ Pandory". Jednorazowo, bo jak wiadomo każdy żart jest dobry na raz i zużywa się szybciej od trampek z nalepką „made in China" Czas przed migoczącym monitorem czy wieczór w zabrzańskim Teatrze Nowym? Ja (się) wybrałam i bezrefleksyjnie klikam „Lubię to!".
Magdalena Tarnowska, Dziennik Teatralny Katowice

 

Premierą sztuki Jane Milmore i Billyego van Zandta Skrzynk@ Pandory, w reżyserii Andrzeja Sadowskiego Teatr Nowy w Zabrzu podsumował udany artystycznie rok 2012. Najnowsza komedia znanej pary amerykańskich dramatopisarzy, po dwuletnim paśmie sukcesów na Brodwayu i równie udanej polskiej premierze (latem tego roku) w Teatrze Wybrzeże ma szansę na długo zagościć na zabrzańskiej scenie.

 

Fabuła Skrzynki Pandory nie jest skomplikowana. To typowa, znana z literatury komedia pomyłek, we współczesnej, skomputeryzowanej wersji. Na scenie spotykają się trzy kobiety i dwóch mężczyzn, których ustabilizowane i dostatnie życie burzy i diametralnie zmienia jedno omyłkowe kliknięcie w klawiaturę komputera.

Sztuka obnaża płytkość dzisiejszych relacji międzyludzkich, gdzie osobiste kontakty twarzą w twarz i rozmowy w większości zastąpiły te w wirtualnym świecie. Jednak w efekcie wspomnianego, nieopatrznego kliknięcia bohaterowie oraz widzowie przekonują się, że prawdziwe życie nie toczy się w sieci, ale jest jak najbardziej realne, zaś konsekwencji swego postępowania nie da się zlikwidować klawiszem delate.

 

W sumie świetna rozrywka na zimowe wieczory. Tym bardziej, że cała piątka aktorów: Dorota Rusek, Renata Spinek, Dagmara Ziaja, Grzegorz Cinkowski i Dariusz Czajkowski po mistrzowsku wciela się w wyznaczone przez reżysera role. Publiczności bawiącej się ułomnościami i miłosnymi perypetiami bohaterów (bo cóż nie cieszy bardziej, niż cudze potknięcia) warto przypomnieć jedynie, by jeśli już nie chce, czy nie może zrewidować własnego postępowania, baczniej zwracała uwagę co (i do kogo) pisze, nawet jeśli robi to anonimowo.

Głos Zabrza 24.pl

 


 

Krótkie streszczenie najnowszego przedstawienia Teatru Nowego pt. „Skrzynk@ Pandory” brzmi: seks, przekleństwa, a niektóre sceny opisywane w mailach można uznać niemal za pornograficzne.

Nowiny Zabrzańskie

 


W komedii "Skrzynk@Pandory" tradycyjna narracja oparta na bezpośrednich dialogach zastąpiona zostaje konwersacją prowadzoną on-line. Toteż na scenie widzimy piątkę bohaterów - trzy kobiety i dwóch mężczyzn - usytuowanych przy stolikach z laptopami. Ich losy splatają się ze sobą nie tyle w rzeczywistym, co w wirtualnym świecie, który wyraźnie dominuje tutaj nad realnym życiem. Punktem zapalnym lawiny komicznych wypadków staje się tytułowa "skrzynka mailowa", która zdaje się skrywać rozmaite tajemnice każdego z bohaterów, przede wszystkim zaś te, dotyczące ich życia erotycznego. Tak też jeden e-mail, którego niewierny mąż (Grzegorz Cinkowski) wysyła omyłkowo do żony (Dagmara Ziaja), decyduje o szeregu następujących dalej niefortunnych zdarzeń i zmian w życiu wszystkich postaci.
"Skrzynk@Pandory" to sztuka lekka i zabawna, stanowiąca odpowiednią propozycję dla wielbicieli gatunków farsowych. W odróżnieniu od tradycyjnych komedii, których dynamika jest wynikiem zręcznego połączenia dialogów, ruchu oraz gestu, tutaj głównym nośnikiem akcji staje się słowo, a właściwie wirtualne rozmowy, które prowadzą ze sobą poszczególni bohaterowie sztuki. Aktorzy - Dorota Rusinek, Renata Spinek, Dagmara Ziaja, Grzegorz Cinkowski oraz Darkek Czajkowski - przedstawiają je w formie zwerbalizowanych komunikatów kierowanych do widza. Ich komediowe popisy uzupełniają projekcje video w postaci popularnych filmików, które znaleźć można w sieci. Warto dodać, iż siedząca pozycja, w jakiej aktorzy pozostają niemalże przez cały czas trwania spektaklu nie wyklucza wartkiej akcji oraz sytuacyjnego komizmu.

Magdalena Figzał /Śląsk nr 2/02-13

 

 

 

Użytkownik p@ndora jest dostępny.

Jakie były efekty otwarcia puszki przez Pandorę, każdy wie. A jakie mogą być efekty otwarcia skrzynki, ściślej mówiąc – skrzynki mailowej, z wiadomością wysłaną przez pomyłkę? Można się o tym przekonać, oglądając najnowszą produkcję Teatru Nowego w Zabrzu – spektakl skrzynk@pandory w reżyserii Andrzeja Sadowskiego.
O aktualności tego przedstawienia najlepiej świadczy to, że wszystkie pojawiające się w nim postaci nie spotykają się ze sobą ani razu. Panujące między nimi relacje i układy poznajemy dzięki odczytywanym na głos wiadomościom elektronicznym i rozmowom telefonicznym. Każdy z pięciorga bohaterów zna cztery pozostałe osoby, niektóre lepiej, inne gorzej, niektóre tylko z opowiadań, a jeszcze inne dzięki wiadomościom mailowym nieopatrznie wysyłanym pod zły adres. Stąd nawiązanie do mitologicznej Pandory, która, podobnie jak bohaterowie spektaklu, otwarciem skrzynki narobiła wszystkim sporych kłopotów.
Dekoracje są bardzo proste i oszczędne. Wzdłuż sceny znajduje się jeden długi blat. Pięć stojących na nim komputerów wyznacza przestrzeń każdej z postaci. Przy każdym laptopie znajduje się kubek albo filiżanka, czasami słuchawki, telefon i właściwie tylko tyle. Tło stanowi dość duży ekran, na którym wyświetlane są „zabawne filmiki” rozsyłane przez jednego z mężczyzn do znajomych oraz zestawy ćwiczeń wykonywane przez jedną z kobiet. Wobec tego bez wahania można powiedzieć, że spektakl w największym stopniu bazuje na tekście. Szybko odczytywane przez postaci e-maile stanowią błyskotliwe dialogi. Dzięki nim dowiadujemy się, jakie relacje panują między poszczególnymi bohaterami, poznajemy ich styl życia, charakter i oczekiwania. Widzimy, jak korespondencja coraz bardziej wikła ich życie, aż wreszcie wywraca je do góry nogami.
Z założenia skrzynk@pandory jest komedią, ale ze względu na narastające skomplikowanie akcji można usytuować ją gdzieś pomiędzy komedią a farsą. Natomiast na podstawie obserwacji reakcji widzów można odnieść wrażenie, że duży wpływ na komediowy charakter spektaklu miały prezentowane kilkakrotnie filmiki, które bez problemu można znaleźć w serwisie YouTube wśród najchętniej oglądanych nagrań w kategorii rozrywka.
Mocnym punktem przedstawienia są też wyraźnie zarysowane postaci. Reżyser podkreślił różnorodność wszystkich bohaterów, a aktorzy bezbłędnie zrealizowali jego zamysł. Dodatkowo różnice między nimi podkreślały kostiumy (m. in. aktywna koleżanka w stroju sportowym czy pracownik biurowy w garniturze). Wiele cech bohaterów, jak chociażby modę na aktywność fizyczną, można znaleźć wśród statystycznych reprezentantów XXI wieku. Nic dziwnego, że widzowie reagowali śmiechem na kolejne sytuacje znane z życia codziennego, wprawdzie ukazane w nieco krzywym zwierciadle, jednak doskonale przedstawiające otaczającą nas rzeczywistość.
Monika Garbarczyk, Teatralia Śląsk /numer 47/2013